Makabra! „Artystka” nagrodzona za seksualny pokaz ze zwierzętami

Nie od dziś wiadomo, że współczesne pojmowanie słowa „sztuka” nieco odbiega od pierwotnie przyjętych standardów. Bardziej niż na kontemplację piękna i walorów estetycznych, duchowych czy filozoficznych „artyści” nastawieni są na szokowanie, przekraczanie granic dobrego smaku i próby zainfekowania odbiorców różnymi chorymi ideologiami. Nie inaczej było w tym wypadku.

Słowenka Maja Smrekar otrzymała prestiżową nagrodę na festiwalu sztuki Ars Electronica za projekt „K-9_Topology”. Całość przedsięwzięcia polegała na, jak twierdzi „artystka, pokazaniu „szczególnej więzi między człowiekiem a zwierzęciem”. W ramach kontrowersyjnego eksperymentu Smrekar m.i.n karmiła swojego psa własną piersią i dokonała zapłodnienia komórki jajowej pochodzącej od jednego ze zwierząt. Jury konkursu w uzasadnieniu swojego wyboru podkreśliło „całkowite poświęcenie się artystki dla sztuki”.


Tu nie ma nawet czego komentować. Wynaturzony pomiot ludzki (takie określenie będzie chyba najłagodniejsze) postanowił jak gdyby nigdy nic zamknąć się na parę dni ze swoimi psami i potraktować ich jakby to były jej dzieci, albo kochankowie. Trudno stwierdzić, w końcu jednego karmiła piersią, drugi ją zapłodnił. Gdzie teraz, do cholery są obrońcy zwierząt? Co? No gdzie?! Patrząc na tego rodzaju niesmaczne, pozbawione wszelkiej moralności spektakle rzygać się człowiekowi chce. Ciekawe, co będzie następne. Obciąganie papieżowi już było, profanacje w sumie też, porno na scenie które oglądały dzieci również… Proponuję pannie Smrekar jeden rok życia w specjalnie utworzonym na ten cel Łagrze. Takim kurewsko ciężkim. Oczywiście, w ramach eksperymentu artystycznego, ma się rozumieć.

 

 

fot. majasmrekar.org